Purpurowa aura Protopartorga
| Purpurowa aura Protopartorga
Jewgienij Łukin
| |
| |
| Język oryginału | rosyjski |
| Forma | powieść |
| Pierwsze wydanie oryginału | 2000 |
| Pierwsze wydanie polskie | 2005 |
| Wydawca | Książka i Wiedza |
| Przekład | Zbigniew Landowski |
| Oprawa | miękka |
| ISBN 83-05-13397-4 | |
| Cykl: Łyck, Bakłużino, Susłow | |
| poprzednia brak |
następna brak |
Akcja powieści toczy się na terenie dwóch mini-państewek, jednych z wielu, jakie powstały po rozpadzie Federacji Rosyjskiej. Dawny Obwód Susłowski podzielił się na dwie części: w Bakłużinie władzę przejmuje zwycięski ruch „Czarownicy za demokracją”, w Licku zaś - prawosławni komuniści. Nowe reżimy pałają do siebie śmiertelną nienawiścią, zakorzenioną w rywalizacji sięgającej kilkaset lat wstecz. Bakłużino usiłuje uchodzić za ostoję demokracji i pragnie wstąpić do NATO, Lick natomiast - to teokracja wprowadzana skutecznie w życie przez dawnych sekretarzy partii komunistycznej, deklarująca przywiązanie do narodowych tradycji. Stosunki pomiędzy dwoma państwami stają się coraz bardziej napięte - oto codziennie przestrzeń powietrzną Licka naruszają samoloty zwiadowcze, startujące z natowskich lotniskowców stacjonujących na Morzu Kaspijskim, nasilają się incydenty graniczne, z użyciem sił pancernych włącznie. Pałające wzajemną nienawiścią i żądzą walki wojska przyczaiły się po obu stronach granicy, oczekując z niecierpliwością sygnału do ataku.
I w takiej atmosferze granicę ową przekracza arcysekretarz Afrikan, druga osoba we władzach Licka. Poszukiwany listem gończym przez trybunał haski za skuteczną obronę swego państwa przez siłami NATO (to zbrodnia zestrzelić obce samoloty niszczące własny kraj!). Czym kierował się arcysekretarz podejmując tę desperacką decyzję? Czyżby zamierzał odzyskać najświętszą relikwię Licka, słynącą wszelkimi łaskami ikonę, zawłaszczoną podstępem i przetrzymywaną przez demokratycznych czarowników w jednym z ich muzeów? A może to efekt jakichś walk frakcyjnych we władzach Licka, przegranych przez Arcysekretarza? Bez względu jednak na przyczyny takiego desperackiego kroku jedno jest pewne: ani Lick, ani Bakłużino nie spoczną, dopóki Afrikana nie dostaną w swe ręce. Zaczyna się polowanie; nie jest jednak łatwo złapać kogoś, kto - dzięki głębokiej wierze swych współobywateli, dającej iście boską moc osobie, na którą przelewa się swe uczucia - potrafi czynić cuda, uzdrawiać (lub wręcz odwrotnie), chodzić po wodzie i przewidywać przyszłość. I wiele, wiele jeszcze innych rzeczy.
Łukin z ironią opisuje w "Szkarłatnej..." współczesne paradoksy, wykpiwa ludzi władzy, i to zarówno tych mu najbliższych, rządzących Rosją, jak i tych dalszych, mających wielką ochotę wpływania na losy mniejszych, słabszych narodów. Czysta fantastyka splata się ze współczesnymi realiami przedstawionymi w krzywym zwierciadle; prócz wzmiankowanego już wyżej pomysłu z obdarzaniem przez prosty lud iście boską mocą swych władców (gdy lud przestaje weń wierzyć, bo na przykład delikwent czymś podpadł, to i moc owa znika gdzieś bez śladu), mamy tu trochę słowiańskiej mitologii (domowe, wodniki, utopce, mostowe), utopii (próby zbudowania przez Lick i - niezależnie oczywiście - Bakłużino idealnego społeczeństwa), czy wreszcie trochę futurologicznych przepowiedni dotyczących przyszłości naszego świata z jednej strony, z drugiej zaś – satyra na dzisiejsze państwo rosyjskie, na rosyjskie społeczeństwo oraz na próby narzucania przez tzw. społeczność międzynarodową słabym narodom jedynie słusznych poglądów.


